Matthew's obituary
Matthew Joseph Reczek, 31, of Park Ridge, Illinois—a husband, son, brother, grandson, nephew, cousin, and friend- left this world far too soon on December 3, 2025 in his LA home. Matthew is survived by his wife Luna, his parents Andrzej and Bernadette, his three sisters Alicia, Natalie and Emily and his grandmother Maria. After graduating from Maine South in 2012, Matthew joined the Marine Corps. Leaving the Corps in 2014 due to a knee injury, he spent the next years of his life scouting out new career options. He finally settled into the world of construction. In early 2023, Matthew met Luna; they spent the next months exploring, making new memories and they married later that year. Despite the love shared, Matthew decided to venture out on his own to LA in the Fall 2024. Matthew spent the last year of his life in LA making new friends and experiencing life.
Matthew lived with the heart of an old soul— philosophical beyond his years. An avid reader and lifelong learner, he embraced new books, ideas and challenged convention. Sports filled many days of Matthew’s life, from playing baseball and soccer to his love for The Premier League. The soundtrack of Matt’s life was filled with music, movies, video games and podcasts that he loved. Matthew found joy in nature; you could always find him outside, usually hiking or fishing and his love for animals was undisputed. He found a way to bring home any cat, fish, snake, gerbil, lizard, frog, or creature he could (even if he had to sneak them into the house).
Regardless of his struggles, he will forever be remembered by those who knew and loved him for his heart of gold, charismatic personality, contagious smile, funny laugh and the many happy shared memories. Matthew’s story ended far too early, but he lived life to the beat of his own drum and his impact is immeasurable. We find solace in knowing Matthew is loved and his mind and soul are at peace. His grandparents and passed loved ones welcome him with open arms.
Mateusz Reczek, lat 31, z Park Ridge w stanie Illinois – mąż, syn, brat, wnuk, siostrzeniec, bratanek, kuzyn i przyjaciel – odszedł z tego świata o wiele za wcześnie, 3 grudnia 2025 roku, w swoim domu w Los Angeles. Mateusz pozostawił żonę Lunę, rodziców Andrzeja i Bernadette, trzy siostry Alicię, Natalię i Emilię oraz babcią Maria. Po ukończeniu Maine South w 2012 roku, Mateusz wstąpił do Korpusu Piechoty Morskiej. Opuszczając Korpus w 2014 roku z powodu kontuzji kolana, spędził kolejne lata swojego życia, szukając nowych możliwości kariery. W końcu zadomowił się w świecie budownictwa. Na początku 2023 roku Mateusz poznał Lunę; spędzili kolejne miesiące na odkrywaniu świata, tworzeniu nowych wspomnień, a jeszcze tego samego roku wzięli ślub. Pomimo wzajemnej miłości, Mateusz postanowił jesienią 2024 roku wyruszyć sam do Los Angeles.Tam spędził ostatni rok swojego życia, nawiązując nowe znajomości szukając nowych wrażeń i krajobrazów.
Mateusz żył z sercem starej duszy – filozoficznie ponad swój wiek. Zapalony czytelnik i człowiek, który uczy się przez całe życie, z entuzjazmem czytał nowe książki, czerpiąc z nich inspiracje i kwestionując konwenanse. Sport wypełniał wiele dni życia Mateusza, od gry w baseball i piłkę nożną po miłość do Premier League. Mateusz odnajdywał radość w naturze; zawsze można go było spotkać na świeżym powietrzu, zazwyczaj wędrującego lub łowiącego ryby, a jego miłość do zwierząt była niekwestionowana. Znalazł sposób, by przyprowadzić do domu każdego kota, rybę, węża, chomika, jaszczurkę, żabę lub inne stworzenie, jakie tylko mógł (nawet jeśli musiał je przemycić do domu).
Bez względu na swoje zmagania, na zawsze pozostanie w pamięci tych, którzy go znali i kochali za jego złote serce, charyzmatyczną osobowość, zaraźliwy uśmiech, zabawny śmiech i wiele szczęśliwych wspólnych wspomnień. Historia Mateusz zakończyła się zdecydowanie za wcześnie, ale żył własnym życiem, a jego wpływ jest nieoceniony. Znajdujemy ukojenie w świadomości, że Mateusz był i jest kochany, a jego umysł i dusza zaznały spokoju. Jego dziadkowie i zmarli bliscy witają go z otwartymi ramionami.